wybierz język

NEWSLETTER
Wypełnij i kliknij Wyślij
WŁAŚCICIEL PORTALU

A A A
Poleć znajomemu
Przed wysłaniem prosimy uważnie sprawdzić,czy email adresata został podany poprawnie.

Jeśli zawiera błędy (literówki, polskie znaki itp.), wiadomość nie dojdzie ...
Adresat (email):
Nadawca:
Treść wiadomości:
Wyślij
18 kwietnia 2011, autor: www.radiobory.pl
Spływ kajakowy rzeką Kwisą
Fot. Wiesław Jurewicz

KWISA (QUEIS) Kwisa jest wodą niezwykłej urody, wypływa w Górach Izerskich, gdzie cieszy się mianem leczniczej i rzeczywiście przebywając nad nią wyraźnie odczuwa się jej dobroczynną moc. Według dawnych podań i legend, nad jej źródłami stać miał złoty posąg Flinsa – pogańskiego bożka zaświatów i ponownych narodzin. 

Swój bieg kończy w borach wpadając do Bobru koło wsi Żelisław, pod Górą Kammlera. Rzeka ma łączną długość ok. 127 km. Przez obszar Borów Dolnośląskich płynie najpierw w województwie dolnośląskim, a następnie w lubuskim.

To borowy ciek niepodobny ani do spokojnej leniwej Szprotawy ani nawet do władczego Bobru. Kwisa to rzeka górska w najprawdziwszym wydaniu – surowa, czysta, zimna, kręta, dynamiczna, odcinkami z kamieniami i skałami. Nawet w szczycie lata gwarantuje lodowatą ochłodę. Jak na górski ciek przystało, przeważa dno o podłożu żwirowym, tu i ówdzie z piaszczystymi łachami. Przeciętna głębokość normalnie wynosi ok. 0,5 metra i mniej, ale przy zewnętrznych brzegach zakrętów oraz w okolicach różnego typu przeszkód wodnych tworzy nieokiełznane głębiny. Trzeba także liczyć się z zalegającymi w wodzie konarami.

To rzeka piękna (jak i przez większość trasy dziki krajobraz), ale zasadniczo niebezpieczna (mimo z reguły małej głębokości) – wymagająca kajakowego doświadczenia i szacunku dla wodnego żywiołu. Nagłe lądowanie w lodowatej wodzie, przy silnym nurcie i kontakcie z podwodnymi gałęziami może się skończyć tragicznie. Gdy się patrzy z góry na przejrzystą wodę i akurat piaszczyste dno, wydaje się że to taka łagodna woda. Spływ Kwisą wiąże się z utrzymywaniem ciągłej uwagi, co jednak wielu pasjonuje. Tu nie ma czasu na nudy. Przyjemna, kiedy nie było wcześniej opadów, bo wtedy woda jest klarowana i przewidywalna.

Na odcinku Borów Dolnośląskich proponuje się rozpocząć spływ od mostu w Zebrzydowej, spinającego drogę Bolesławiec – Zgorzelec. Przy bardzo niskich stanach wód nawet tu nie da się ruszyć kajakiem, wtedy należy rozpocząć spływ odpowiednio niżej.
Niedaleko za mostem, w lasku na lewym brzegu rosną dwa pomniki przyrody – dąb „Zenon” i buk „Boryna”, a nieco niżej z lewej strony dopływ z kiszkowatego stawu.
Meandrując ok. 4 km osiągamy most kolejowy (trasa Węgliniec – Bolesławiec) oraz most spinający Zebrzydowę z Kierżnem. Aż po Kliczków wzdłuż rzeki po obu stronach wiodą drogi, jednakże Kwisa rzadko się z nimi styka, jak też z leżącymi przy nich wsiami. Jednakże dzięki temu na tym odcinku ciek charakteryzuje dobra dostępność komunikacyjna. Po ok. 5 km przepłyniemy pod pierwszym mostkiem spinającym Osieczów z Tomisławem, a za ok. 1 km następny most pomiędzy wymienionymi wsiami. Kolejne 2-3 km i za Tomisławem znów mostek. Ponad 1 km od niego trzeba przygotować się do spadku, a niecały 1 km za nim jaz-wodospad „Diabla Tama” lub jak kto woli osławiony „Diabelski Wodospad”.
Ten ostatni odcinek, tuż przed Osiecznicą, jest szczególny (stary uskok geologiczny związany jeszcze z Sudetami). Wodospad nazywa się „diabelskim” nie bez powodu. Gdy wody w Kwisie nie brakuje, możemy się na nim poczuć jak w najtrudniejszych nurtach Amazonki. Zaczyna się niespodziewanie łagodnie, woda płynie po równi pochyłej rozpędzając jednak kajakarza prosto na… skały. Stanąć już nie sposób, a wysiadka tuż przed wodospadem wiąże się z głęboką wodą, mimo iż przez jej czystość wydaje się płytka. Przy takich warunkach to odcinek dla sportowej jedynki z doświadczonym górskim kajakarzem. Tu łatwo o tragiczny wypadek, który zresztą nie raz miał miejsce. Jeśli nie jesteśmy gotowi na szybkie spłynięcie pomiędzy skałami, proponuje się przy brzegu (w obuwiu) przesuwać kajak na cumie, a na ostatnim – diabelskim spadzie puścić kajak swobodnie z nurtem, by kto inny odebrał go poniżej. Tu z racji specyficznego układu skał, przenoska jest zasadniczo niewykonalna. Gdy stan wód jest niski, kajak trzeba zwyczajnie przepychać. Tuż za ostatnim skalistym spadem (diabelskim) znajduje się nieformalne kąpielisko rzeczne z mini plażą. To dobre miejsce na odpoczynek dla niedużej grupy. Kilkaset metrów dalej na lewym brzegu znajdują się oryginalne utwory skalne Dzban herbaty i Pupa słonia. Nieopodal zapora, wiążąca się z przenoską. Za zaporą most spinający drogę Bolesławiec-Gozdnica. Za mostem po prawej stronie słynny Zamek Kliczków, zasługujący bezsprzecznie na zwiedzenie. Zresztą zmusi nas do tego kolejny jaz.
cdn.

POLECAMY NA DZISIAJ
Brak Imprez w dniu dzisiejszym
PARTNERZY
WERSJE JĘZYKOWE:
© 2010 copyright - DOT.org.pl, email: redakcja@dolnyslask.info.pl    |    redakcja    |    napisz do nas    |    reklama w serwisie    |    patronaty medialne